Przejdź do treści
360expPubliczna beta
Zaloguj się
Wróć do wydarzeń
CABARET BERLIN na podstawie THE SERPENT'S EGG (JAJO WĘŻA) Ingmara Bergmana
Teatr

CABARET BERLIN na podstawie THE SERPENT'S EGG (JAJO WĘŻA) Ingmara Bergmana

Środa, 14 października 2026 · 19:15Teatr im. Stanisława Ignacego Witkiewicza · Zakopane

Zapisz wydarzenie, a powiadomimy Cię, jeśli zmieni się data, godzina lub miejsce.

Sprzedaż biletów jest obecnie niedostępna.

Opis

Czytaj dalej

„Człowiek to otchłań – dostaję zawrotu głowy, Kiedy próbuję zajrzeć w jego głąb” (Georg Büchner) CABARET BERLIN to spektakl, który zrealizowaliśmy zafascynowani scenariuszem Ingmara Bergmana THE SERPENT’S EGG (JAJO WĘŻA) w przekładzie Zygmunta Łanowskiego. Tekst Ingmara Bergmana (historycznie rzecz ujmując) przenosi nas w czas Republiki Weimarskiej. Berlin 1923 roku – czas chaosu, napięć, nędzy, bezrobocia, galopującej inflacji. Naturalną, bo konieczną reakcją człowieka na taki niepewny czas i tak chwiejną rzeczywistość, jest ucieczka do Kabaretu – w świat iluzji – piękna, nieważne, że złudnego… Żeby móc dalej żyć w świecie pogrążonym w chaosie – potrzebny jest Kabaret: „Dzisiaj żyć, to znaczy bać się. Wszyscy się boją. Ludzie potrzebują kabaretu” (HERR SOLOMON) I oto jesteśmy w „Cabaret Berlin” i śledzimy epizody z życia artystów cyrkowych, kabaretowych: Abla, Manueli, Maksa, Grety oraz Dyrektora „Cabaret Berlin” Herr Solomona. To świat muzyki, ironii, groteski – dekadencji. Tu śmiech miesza się ze smutkiem. Muzyka jest szczególnie ważna w naszym przedstawieniu – Greta śpiewa Pieśni Toma Waitsa z towarzyszeniem zespołu (opracowanie muzyczna – Max Kowalski). Ale i tu – w ten zamknięty (jak się wydaje) ezoteryczny świat, który rządzi się własnym rytmem, stylem, potrzebami – wdziera się świat realny, tzw. rzeczywistość. „Cabaret Berlin” staje się więc nie tylko piękną (iluzyjną!) przestrzenią ucieczki od „brzydkiej”, „złej” rzeczywistości, ale – nolens volens – staje się również jej odbiciem; miejscem, w którym bawimy się (bo chcemy się bawić, by zapomnieć) do końca, udając sami przed sobą, że tuż obok, za kurtyną kabaretu, za drzwiami naszego pokoju, za cienką błoną codzienności – czai się i już… już… dojrzewa „jajo węża”. Jednym z bohaterów naszego spektaklu jest Komisarz Bauer, który nie godzi się na panujący chaos (i „brak rozkładu jazdy pociągów”) i próbuje (mozolnie i konsekwentnie wbrew rozsądkowi) rozwiązać zagadkowe – wyjątkowo brutalne morderstwa. Po co? Kogo to obchodzi? Świat się wali, ale Komisarz Bauer stara się – na swój śmieszny sposób – przywrócić w tym świecie porządek i ład. Zbrodnia bowiem musi być ukarana. A tymczasem w tym realnym (poza Kabaretem) świecie ludzie znikają w niewyjaśnionych okolicznościach. Bo człowiek – jak powie Hans Vergérus (przyjaciel Abla z dzieciństwa): „człowiek jest konstrukcją wadliwą. Perwersją natury (…) I dlatego: „niszczymy mniej wartościowe jednostki (…) To jedyna możliwość przeszkodzenia ostatecznej katastrofie. Rozumiesz, Abel – to jest konieczny, historyczny, ewolucyjny proces, który Historia doceni, jako jedyny sposób ocalenia świata”. Jaką rolę w tym wszystkim odgrywa Kabaret (sztuka)? A Artysta? „Cóż po artyście w czasie marnym?” Ale głównym – choć niewidocznym, ledwie przeczuwalnym – Bohaterem „Cabaret Berlin” nie jest bowiem Jednostka (Artysta) i jej los, wolność, godność, ale ów heglowski Duch Historii, czy jak kto woli: „Duch Czasu”. Trudny do zdefiniowania, ale jakże realny. Witkacy w „Sonacie Belzebuba” pisze (ironicznie): „Nawet czytając tylko Biblię i pijąc tylko mleko, nie można uwolnić się od „Ducha Epoki” Atmosfera strachu, lęku, ksenofobii, narastającej agresji i chamstwa, niezrozumiała (trudna do zrozumienia) postępująca ideologizacja zachowań jednostki, przerażająca siła manipulacji, zniewalający urok kłamstwa. I to paraliżujące poczucie bezsilności, niemocy… lęk… Czy tak być musi? Czy potrafimy (chcemy?) odpowiednio wcześniej (czy to możliwe?) rozpoznać czas i miejsce, w którym zaczyna się już wykluwać „jajo węża”? Czy naprawdę znowu jesteśmy skazani (Fatum?) na to, by w atmosferze akceptacji bądź obojętności (słowem w „cieplarnianych warunkach”) wykluło się „jajo zła” i rozpełzło po świecie, prowadząc nas ku ostatecznej katastrofie? Ale póki co (i znów to samo – ab ovo ) jesteśmy w „Cabaret Berlin” Śmiejcie się więc, bawcie, płaczcie i myślcie razem z nami! Zapraszamy, Andrzej St. Dziuk Zespół „Cabaret Berlin” *W spektaklu wykorzystujemy światło stroboskopowe! Pojawia się również dym papierosowy! W spektaklu wykorzystano teksty i muzykę Toma Waitsa.